czwartek, 2 kwietnia 2015

Prolog

             W Riddle Manor, posiadłości o której lokalizacji nikt nieodpowiedni nie powinien wiedzieć, rozpoczęło się spotkanie. Wszyscy zebrani siedzieli przy długim stole z czarnego marmuru i patrzyli na swojego Pana. Tylko jeden z obecnych był zaabsorbowany czym innym. W tym miejscu był tylko raz, i to nie pozwolono mu wiele zobaczyć. Teraz, został wezwany wraz z ojcem i matką na zebranie, odprawę, czy też spotkanie spoufalonych ze sobą ludzi.
Rozglądał się po sali,w której się znajdowali. Nie żeby wystrój go zadziwił. Wszystko było czarne,marmurowe, emanowało trwałością i mocą. Ściany, podłoga, kominek, w którym teraz płonął szmaragdowy ogień, stół i w końcu tron, na którym siedział On. Był tak blisko. Nie wiedział czemu,ale zamiast dumy czuł strach. Skoro go tu zaproszono, nawet jeśli stał się najmłodszym z nich, musiał być jakiś haczyk.
          -Synu. - długie palce zacisnęły się na jego przedramieniu jak kleszcze. -Nie rozglądaj się tak. Jesteś tu bo Czarny Pan tego chciał, nie zawiedź mnie. -wysyczał mu do ucha ojciec. Skrzywił się i wyrwał rękę z jego dłoni. Czuł wstyd, za swojego ojca. Po tym jak stracił łaski u Lorda, płaszczył się na każdym kroku. Był w stanie poświęcić wszystko, aby odzyskać jego zaufanie. Jednak spełnił polecenie i wyprostował się na zimnym, twardym krześle.
           -Moi drodzy. -rozległ się w końcu cichy, spokojny głos. Wszystkie głowy pochyliły się na znak szacunku.
            -Panie. -szepnęła gorączkowo Bellatrix. Lord uciszył ją skinieniem ręki.
           -Zaprosiłem was tu, ponieważ czeka nas ważne zadanie. A właściwie liczę, że jedno z was je dla mnie wykona. -rozejrzał się po zebranych śmierciożercach.
            -Panie, ja, pozwól mi, ja..
            -Bellatrix. -uciszył ją po raz drugi. -Czy zechcesz pozwolić mi skończyć?
            -Oczywiście. -skuliła się na krześle i wpatrzyła w stół przed nią. Severus ledwo widocznie uniósł kącik ust w ironicznym uśmiechu.
            -Już czas aby powstrzymać Dumbledore'a przed niweczeniem moich planów. Skończyć z tym dobrotliwym staruszkiem raz na zawsze. -głos mu się delikatnie uniósł pod wpływem emocji lecz opanował się już po chwili. Wiadomość ta wywołała ogólne poruszenie i szaleńczy śmiech Bellatrix. -Dlatego, wybrałem jedno z was moi wierni przyjaciele, aby to zrobił. Lucjuszu. -nie czekając przeszedł do sedna sprawy. -Twój syn, został wybrany aby służyć mi wiernie w Hogwarcie. - arystokrata zesztywniał lecz już po chwili schylił głowę.
             -Panie, to zaprawdę wielki zaszczyt dla nas. -wymamrotał poddańczo. Czarny Pan nie wydawał się być zadowolony.
             -Draco? -spytał pochylając się lekko w stronę chłopaka. Młody Malfoy siedział sztywno w krześle i zaciskał palce na poręczy krzesła. To nie dzieje się naprawdę, nie może..., powtarzał w myślach. Przełknął ślinę i spojrzał na matkę. W jej oczach i na twarzy widział przerażenie. -Draco, czekamy na twoją odpowiedź. -przypomniał się Lord spokojnie. Chłopak wiedział, że nie ma dwóch odpowiedzi, nie ma tak albo nie.
             -Panie, to tylko chłopiec..-zaczęła Narcyza.
             -Jest dorosły. -uciął Lucjusz i podniósł głowę. -Wybacz Panie, Draco jest w szoku, to dla niego zaszczyt i na pewno cię nie zawiedzie.
             -Jestem pewien Lucjuszu. -Lord spojrzał śmierciożercy w oczy ze spokojnym uśmiechem,jednak w jego oczach kryła się groźba i ostrzeżenie dlatego Lucjusz Malfoy opuścił głowę. -Mam nadzieję, że nie muszę wam powtarzać o zatrzymaniu tych informacji dla siebie. -zwrócił się Lord do wszystkich obecnych.
              -Panie, czyżbyś nie ufał swoim najbardziej oddanym sługom?-Yaxley poczuł się lekko urażony słowami Lorda. Od wielu lat służył mu wiernie, niczego nie kwestionował. Czuł, że należy mu się coś więcej niż nieufność Lorda.
              -Zaufanie to poważna sprawa Yaxley. -głos Czarnego Pana jak zwykle był spokojny i opanowany. -Jednak muszę przyznać, że dzięki swojemu oddaniu przez te wszystkie lata, zasłużyłeś na nie. -śmierciożerca uniósł kąciki ust i spojrzał na Lestrange, która tylko zmrużyła oczy. -A teraz, poznajcie nowych śmierciożerców i moich dawnych przyjaciół, Marcus i Alcato Selwynowie*. -Lord zmienił temat jak gdyby nigdy nic i wskazał otwartą dłonią na drzwi,które natychmiast się otworzyły.



*imiona wymyślone, Selwyn jest śmierciożercą, który pojawia się epizodycznie w VII tomie
~~~~~~~~~~~~~
prolog jak prolog, trochę nie wiadomo co, ale dalsza akcja będzie(mam nadzieję) ciekawsza :) wszystko będzie się działo na szóstym roku w Hogwarcie, chyba można się domyślić czyja będzie perspektywa.
jeśli przeczytałaś/łeś prolog, proszę zostaw komentarz,hej:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz